Jadąc po podkładach kolejowych dotarliśmy do przejazdu drogowego. Ciekawość i chęć sprawdzenia co jest za najbliższym zakrętem pchnęły nas na kolejny podjazd, którego finał był na kolejnej rozległej łące, dalej nie jechaliśmy, zawróciliśmy i dzięki grawitacji podążyliśmy w dół. Dróżka była w nieciekawym stanie, kamienie, nieco gruzu, a do tego najgorsze spływająca woda wyryła rynny. Na zjeździe Krzysztof został z tyłu, czekałem za przejazdem kolejowym, chwilę to trwało, Kiedy go zobaczyłem jechał ostrożnie i dość wolno. Okazało się iż wcześniej miał wywrotkę, koło zaklinowało mu się w jednym z rowów i sprawdził organoleptycznie twardość ziemi na tym odcinku zjazdu.
Komentarze
Brak komentarzy
Bądź pierwszy! Podziel się swoją opinią, zadaj pytanie lub napisz, co najbardziej spodobało Ci się na tym zdjęciu.
Brak komentarzy
Bądź pierwszy! Podziel się swoją opinią, zadaj pytanie lub napisz, co najbardziej spodobało Ci się na tym zdjęciu.