Na parterze jednego z tych budynków (tzw. "kukurydz") mieścił się klub osiedlowy. W jego pomieszczeniach odbyło się nasze przyjęcie weselne. Z Żoną czasami wspominamy, choć to tak już dawno (7 lipca 1990r., a dzień później poprawiny). Najlepsze i najpiękniejsze wesele, jakie pamiętamy choć skromne, ale liczne. Takie NASZE. Wszystko organizowaliśmy i zwoziliśmy sami "maluchem". Mieliśmy wspaniałego wodzireja: Mirosława Kańtora. Podczas przyjęcia wspólny spacer przez przejście podziemne na drugą stronę ulicy na łąkę w Parku i tam wspólna zabawa przy gitarze…niezapomniane chwile.