No tak - mam mieszane odczucia związane z tą sprawą. Z jednej strony przydałoby się, by pociągi w tym kierunku (który nota bene jest "moim" kierunkiem, ze względu choćby na działkę w Koszęcinie, gdzie często jeżdżę) jeździły szybciej, częściej, płynniej, przydałoby się zlikwidować ten przejazd i wąskie, niebezpieczne także dla rowerzystów gardło jakim jest wiadukt w ciągu ulicy Floriańskiej, przydałoby się "zbliżyć" kolej do potencjalnych pasażerów. Oczywiście nie mam tu na myśli likwidacji tej linii kolejowej, który to pomysł ex-prezydenta Chorzowa Marka Kopla spowodował, że straciłem do niego zaufanie. Nastąpiło to po bezpośredniej rozmowie z nim w Urzędzie, specjalnie zaaranżowanej przeze mnie. Nie wspomnę też, że linia do Pyrzowic w ogóle nie będzie miała sensu jeśli pociągi do Tarnowskich Gór nie przyspieszą. Z drugiej strony sam też nieraz z rowerem jechałem pociągiem, a teraz wygląda na to, że kicha. Sprawdzę jeszcze osobiście jak wygląda możliwość przewozu roweru w autobusach zastępczych. Informacja dostępna na stronie https://www.kolejeslaskie.com/obsluga-podroznych/pomocne-informacje/najczesciej-zadawane-pytania/przewoz-rowerow/ mówi, że w autobusach bezpośrednich Katowice-Tarnowskie Góry rowerów się nie przewozi, a w tych, które stają po drodze – już tak. W każdym razie pomijając to wszystko to i ja z tym remontem mam spore kłopoty, ze względu na bezpośrednią bliskość mojego biura w stosunku do linii kolejowej przy stacji Chorzów Miasto, ale to już jest odmienny – znacznie szerszy i trudniejszy temat.